Brak uciążliwego szlifowania
Prawdziwe deski na ścianie wymagają ciągłego drapania starej powłoki oraz nanoszenia świeżego oleju. Tutaj ten problem znika. Gdy na ścianie pojawia się imitacja deski w Makowie Podhalańskim, inwestor po prostu zapomina o drabinie, papierze ściernym czy pędzlach kupowanych co drugi sezon przy okazji wiosennych porządków w ogrodzie. Kurz z pobliskiej drogi zmywasz zwykłą wodą z węża ogrodowego pod umiarkowanym ciśnieniem. Bez drapania. Zacieki po ulewie spływają same.
Czyste ściany bez chemikaliów
Naturalne drewno w zacienionych narożnikach lubi zarastać zielonym nalotem, zwłaszcza od strony lasu. Tynk imitujący deski nie pije wody tak łapczywie, więc grzyby nie wchodzą w głąb struktury materiału. Jeśli zauważysz szary nalot z pyłków drzew, wystarczy miękka szczotka na kiju i wiaderko z letnią wodą. Unikaj żrących kwasów. Agresywna chemia potrafi odbarwić pigment w zagłębieniach imitujących słoje.




